MOJE PRZEMYŚLENIA
ostatni wpis: 01-10-2006

Odwiedziny słonia, nosorożca, żyrafy i małp. Chorzowskie ZOO.

Pewnie dla wielu wizyta w ZOO, to żadna specjalna rozrywka, ale dla mnie te zwierzęta za każdym razem inaczej się prezentują, niezmienny jest tylko i wyłącznie ich zapach. ;-)) Wczoraj z Magdą zdecydowaliśmy się odwiedzić chorzowski zwierzyniec. Jak było? Zapraszam do lektury, co więcej - jest też galeria zdjęć, których brakowało przy wcześniejszych wypadach do Krakowa, czy Ogrodzieńca.
Zalążek artykułu ... a miejcu byliśmy jakoś o godzinie 1300, nie wiem dokładnie. W całym ZOO są strzałeczki, które wskazują odwiedzającym "tor zwiedzania". Aczkolwiek analizując drogę, którą wskazują, to nie widzielibyśmy wszystkiego, bo do ptactwa kurowatego (dobra, polska, rasowa kura) nie prowadziły. ;-))

Mnie od zawsze urzekają małpki, ich zachowanie. Przystając chwilę i przypatrując się można odnaleźć w nich wiele podobieństw do nas, ludzi. Ja zauważyłem kątem oka, jak jedna z małpek zabawiała się sama ze sobą, poważnie! Bez skrępowania. ;-P

Z tego, co mówiła Magda, to jej się podobają olbrzymy z trąbami, zresztą widać na zdjęciach, że słoń był naszą główną fotomodelką. ;-) Ja - gdybym był dyrektorem tej placówki - wprowadziłbym jakieś samochodziki dla odwiedzających, coś ala meleksy naszej kochanej spółdzielni mieszkaniowej. To jest bardzo dobre, szczególnie gdy ktoś nie jest przystosowany do dłuższych spacerów. Moje nogi/stopki/ły(u)dki pod koniec wędrówki wrzeszczały RATUNKU.

Ale to nic! Było super, dziękuję Ci. Nie będę rozpisywał się na temat tego, co tam widzieliśmy, bo to można zobaczyć na tej stronie oraz na zdjęciach, które zostały załączone do tej notatki. Ale nie mogę zapomnieć o tym, że wczorajszy dzień (30.09.2006) się na ZOO nie skończył.

Przyszedł czas na jakiś obiad, tym razem pod drewnianym bocianem. Nasyciliśmy żółądki, daliśmy troszkę odpocząć bolącym i bardzo energicznie pulsującym stopom (bo chyba nie "nogom" ? ;-) ).
Jako, że nasz wspaniały duet słynie z niekonwencjonalnego działania (wiem to ja i wie to Madzia), zdecydowaliśmy się pojechać do Katowic (miałem bilet jednodniowy, przewidziałem takie skoki pomiędzy miastami ;-)) ), w Silesii serwują świetne desery lodowe!

Pochwalę się, że podobno piłem jedną z najlepszych wód mineralnych, co więcej woda ta nie jest dostępna w sklepie. ;-P Nie wiem dlaczego chciałem się napić wody, rzadko to robię. Ale wczorajszy dzień był naprawdę wyjątkowy, więc i ja robiłem wyjątkowe rzeczy. ;-)

Fajnie się złożyło, bo mój brat był w tym samym czasie w kinie, przyjechali samochodem. Tak więc odczekaliśmy, aż ich film się skończy i do domu wróciliśmy wszyscy razem. Mamy fart. :-)

Trochę po 20stej przywitałem się z rodzicami Magdy i usiedliśmy do wyborów MISS WORLD 2006. Trzeba przyznać, że było to bardzo ciekawe doświadczenia, szczególnie lektor, który tłumaczył, to co Polacy mówili po angielsku (!). Eh, szkoda słów. Chyba jedyne, co tłumaczy tą porażkę jest fakt, że dopiero raczkujemy, jeśli chodzi o organizowanie takich imprez, "misski" były wybierane u nas po raz pierwszy.

Uff, wystarczy na jeden dzień.







Autor:

Treść komentarza:


phpBLOG V2.0 - napisał Łukasz Piec. Powyższy artykuł był czytany 6582 razy.
emoticony pochodzą z serwisu www.famfamfam.com
wygodne skracanie url | dokumentacja | o autorze